Trafiłem na ciekawe badanie Sprott i wsp. (2021), w którym przebadano 1398 osób identyfikujących się jako osoby kinkowe w USA.
Liczby są warte uwagi:
🔸 13,5% badanych doświadczyło w ciągu życia urazu lub komplikacji medycznej związanej z BDSM.
🔸 19,0% przynajmniej raz opóźniło albo uniknęło skorzystania z opieki zdrowotnej, ponieważ obawiało się braku szacunku lub dyskryminacji.
🔸 58,3% nie ujawniło lekarzowi swojej aktywności kinkowej.
🔸 49,6% nie ujawniło jej specjaliście zdrowia psychicznego (psycholog, terapeuta)
Co ważne, autorzy nie twierdzą, że BDSM jest „bardziej niebezpieczne” niż inne aktywności — badanie nie miało grupy porównawczej. Pokazuje natomiast coś innego: sam lęk przed reakcją specjalisty może stać się barierą w korzystaniu z opieki.
Osoby, które wcześniej doświadczyły dyskryminacji lub braku szacunku ze strony klinicysty, miały około 4,3 razy większe szanse na opóźnianie lub unikanie potrzebnej opieki.
I to jest dla mnie chyba najciekawszy element tego badania.
Bo czasami problemem nie jest samo to, że wydarzyło się coś podczas sceny.
Problemem może być myśl:
„A co ja mu teraz powiem?”
„Czy będę musiał się tłumaczyć, dlaczego robię takie rzeczy?”
A wtedy łatwo wyobrazić sobie mechanizm:
obawa przed oceną
↓
mniej informacji dla specjalisty lub odkładanie wizyty
↓
potencjalnie gorszy dostęp do odpowiedniej pomocy
Autorzy sugerują, że specjaliści powinni tworzyć bardziej nieoceniającą, kompetentną opiekę, wiedzieć, czym różni się konsensualne BDSM od przemocy i nie zakładać automatycznie, że praktykowanie kinku oznacza problem.
I tutaj mam też własną perspektywę.
Miałem kiedyś epizod z lubieniem wysokiej temperatury, gdzie po jednej z akcji kawałek koszulki wkleił mi się w skórę i za cholerę nie chciał odpuścić… Na szczęście wszystko udało się ogarnąć bez wizyty u lekarza. Ale pamiętam, że pierwszym skojarzeniem wcale nie było „jeśli będzie trzeba, pójdę po pomoc” — tylko „kurde, będę musiał się tłumaczyć lekarzowi, skąd mi się wzięły te dziwne szlaczki na plecach”
I chyba właśnie dlatego ten fragment badania tak mocno do mnie trafił.
Bo nawet kiedy wiesz, że lekarz jest od pomagania, a nie od oceniania, możesz mieć z tyłu głowy obawę przed jego reakcją.
Jestem ciekaw, jak to wygląda u Was.
Czy mieliście kiedyś podobną myśl — że bardziej niż samego problemu zdrowotnego baliście się tego, jak będziecie musieli go wyjaśnić lekarzowi albo terapeucie?
źródło:
Sprott, R. A., Randall, A., Smith, K., & Woo, L. (2021). Rates of injury and healthcare utilization for kink-identified patients. The Journal of Sexual Medicine, 18(10), 1721–1734. https://doi.org/10.1016/j.jsxm.2021.08.001
Leave a Reply